Cookies

Serwis www.krakownh.pl wykorzystuje pliki cookies, które będą zapisywane w Państwa urządzeniu (komputerze, laptopie, smartfonie). W każdym momencie mogą Państwo zmienić ustawienia przeglądarki internetowej i wyłączyć zapis plików cookies.

W wersalikowym wakacyjnym świecie

Kraków. Nowa Huta. Kilka minut piechotą od Placu Centralnego. Osiedle Ogrodowe. Ludzie wychodzą z bloków, spiesząc się do pracy, ekipy remontowe ustawiają rusztowania, pracownicy zarządu zieleni koszą trawę, lokalsi okupują ławki. Ot tak, po prostu, kolejny letni dzień w krakowskiej Nowej Hucie. Po sąsiedzku, bo prawie wszyscy się tu znają lub kojarzą kto, z którego bloku. Wchodząc w głąb osiedla, mijając kosze na śmieci obudowane drewnianą konstrukcją, dostrzegamy niewielki osiedlowy klub. Żadna tam wielka instytucja kultury, ale właśnie zwykły osiedlowy klub – Klub Wersalik. O dziewiątej rano otwierają się drzwi, a wtedy… wchodzimy do zupełnie innego świata.
Słychać śmiech dzieci, a czasem ich marudzenie, że trzeba odłożyć telefony komórkowe. Widać rozsypaną ziemię i doniczki, w których sadzimy owies, różne rodzaje ziaren w miseczkach, niezwykłe kompozycje lasu pudełkowego a nawet skamieliny, w których poszukujemy odbitych zwierząt. Na ścianach wiszą obrazy malowane roślinami, a w oknach witraże, bo tu można bezkarnie malować po okiennych szybach. W kącie leżą złożone maty po porannej jodze, ćwiczonej przed klubem pomiędzy praniem rozwieszonym przez sąsiadów. Wszędzie dookoła znajdują się rozrzucone sprzęty cyrkowe po warsztatach żonglerki czy kręcenia talerzykami. Jest kolorowo, głośno i czasem mamy bałagan. I to jest najpiękniejszy bałagan na świecie.

Galeria zdjęć (20)